piątek, 20 marca 2009

Życie na Gorąco ;)

Wracając do tematu kosza - przystosowanie się do wysiłku przy 90% wilgotności powietrza trochę mi zajęło, ale idzie mi coraz lepiej. Ostatnio dałem radę zagrać nawet 35 z 40 minut meczu (właściwie to nie miałem wyjścia bo frekwencja nie dopisała i z roli przedostatniego rezerwowego trafiłem do pierwszej piątki ;) Przy okazji dowiedziałem się że jeden z moich kolegów z drużyny był kapitanem zespołu koszykarskiego na London School of Economics - musi wymiatać nie tylko na parkiecie.

Z wycieczkami trochę przystopowałem - poczekam na jakiś dłuższy weekend i wybiorę się gdzieś dalej. Tymczasem spędzam weekendy głównie na boisku i na zakupach. Dolar Singapurski ostatnio trochę stracił na wartości (choć i tak jest droższy niż jak tu przyjeżdżałem) a że "kryzysowych" wyprzedaży nie brakuje to można znaleźć całkiem niezłe okazje. Niestety, zaskakująco droga jest tu elektronika - laptopy w najlepszym razie po "polskich" cenach a aparaty cyfrowe znacznie droższe. Dziwne, szczególnie biorąc pod uwagę, że sklepów ze sprzętem jest tu zatrzęsienie - wydawałoby się że konkurencja wymusi obniżkę cen. Nie wiem, może taki ich poziom wyznaczają dystrybutorzy? No i praktycznie nie ma sklepów online, które w Polsce na pewno znacznie przyczyniły się do spadku cen.

W tej sytuacji jedyną dobrą okazją do zrobienia tanich zakupów elektronicznych są targi - IT Show. Jedne z nich miały miejsce w ubiegłym tygodniu. Wybrałem się w sobotę - bardziej z ciekawości niż żeby rzeczywiście coś kupić (nie lubię podejmować decyzji o poważnych zakupach w takiej atmosferze). Nie miałem niestety ze sobą aparatu, więc poniższe zdjęcie przeklejam z netu.



Tak właśnie wyglądał hol wejściowy i kolejki do ruchomych schodów :) Targi odbywały się na wyższych piętrach, więc najpierw trzeba było odstać swoje w tłumie czekającym na wjazd na górę. A potem... potem wcale lepiej nie było. Pomiędzy stoiskami przetaczały się masy ludzi, z każdej strony nagabywane przez hostessy, sprzedawców i rozdawaczy ulotek. Do tego co chwilę przy którymś stoisku rozpoczynały się błyskawiczne promocje - np 10 telewizorów po cenie obniżonej o 20%. Zazwyczaj wszystkie 10 było wyprzedawanych w ciągu kilku minut, choć nie jestem pewien, czy przynajmniej w niektórych przypadkach nie była to ściema (niektórzy kupujący mogli być "podstawieni" przez sprzedawców, żeby spotęgować przekaz "kup teraz - za 5 minut będzie za późno"). Ale miałem wrażenie że Singapurczykom ta atmosfera się podoba - najciekawszy był widok całej załogi stoiska skandującej z przekonaniem "One last set", kiedy ostał się ostatni przeceniony telewizor :) Ja w każdym razie wytrzymałem w tym tłumie jakąś godzinę. Po tym czasie zrobiliśmy sobie z Lakshmanem przerwę na lunch, z której już nie wróciliśmy :)

Mimo recesji, sprzedaż na targach była imponująca. Jak podała następnego dnia miejscowa gazeta, 770 tysięcy odwiedzających wydało w ciągu 4 dni 58,5 miliona S$ (ok 140 mln zł). Nieźle, co?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz