środa, 21 stycznia 2009

Sentosa - weekendowy raj

W niedzielę wybrałem się na Sentosę - chyba najbardziej popularne miejsce spędzania weekendu przez Singapurczyków. Sentosa to nieduża wyspa położona tuż pod Singapurem, oddzielona od miasta kilkusetmetrową cieśniną. W XIX wieku mieściły się tu brytyjskie forty, obecnie cała wyspa stopniowo przeistaczana jest w jedną wielką atrakcję turystyczną.


Są tu plaże, ogrody, wystawy, oceanarium, pola golfowe, przystań jachtowa, różnego rodzaju wystawy i bez liku innych atrakcji - szczególnie takich typowo "rodzinnych". Na wyspę można się dostać autobusem, ale też m.in. kolejką linową czy nadziemnym pociągiem monorail. Ja wybrałem tą ostatnią, ze względu na wygodę i możliwość zobaczenia wyspy z pewnej wysokości.

Zależało mi przede wszystkim na tym, żeby zobaczyć jachty startujące w żeglarskim wyścigu dookoła świata Volvo Ocean Race. Po kilkutygodniowym postoju w Singapurze właśnie w niedzielę miały ruszyć w następny etap do Quingdao w Chinach. Wg planu wyjście z portu miało się rozpocząć o 11, ale jak dotarłem na przystań o 10:50 to okazało się że właśnie wypływa ostatni jacht - prowadzący w klasyfikacji Ericsson 4.


Z niewiadomych przyczyn cały start został przyspieszony i reszta łódek była już na morzu. No ale przynajmniej zdążyłem zobaczyć lidera wyścigu, no i wziąć udział w kilku atrakcjach jak np. symulator jachtu wyścigowego. Po tym co tam zobaczyłem to nie zazdroszczę uczestnikom niektórych przeżyć, szczególnie tych z etapu w pobliżu Antarktydy :)

Poza tym przeszedłem się po wyspie, pobrodziłem w morzu i zrobiłem kilka fotek. Tutejsze plaże na pewno nie są jakimś cudem (domyślam się że w Malezji, Tajlandii czy Indonezji są o wiele piękniejsze), ale jak na weekendowy wypad zupełnie wystarczą. Największą zaletą Sentosy jest to, że z centrum miasta można się tu dostać w jakieś 20-30 minut. Jeśli ktoś kończy wcześnie pracę, może się wykąpać w morzu jeszcze tego samego dnia.


Jak widać powyżej, wrażenia estetyczne psuje nieco widok olbrzymich kontenerowców, które szczelnie wypełniają horyzont.

Na koniec kilka ciekawostek. Sentosa, podobnie jak reszta Singapuru, to w dużej mierze wielki plac budowy. Obecnie powstaje tu olbrzymi kurort z hotelami, parkiem rozrywki i kasynem. Nie da się nie zwrócić uwagi na rozmach przedsięwzięcia, tym bardziej że kolejka monorail zatrzymuje się podczas jazdy ponad budową na minutę czy dwie, a z głośników puszczana informacja o postępach budowy. Czułem się jakbym oglądał "na żywo" polską kronikę filmową z czasów ubiegłego ustroju :)

Zresztą Singapurskie państwo bardzo troszczy się o swoich obywateli. I tak, o ile obcokrajowcy będą mieli wstęp wolny do kasyna, to miejscowi będą musieli zapłacić. W ten sposób władze chcą pogodzić zwiększanie zysków z turystyki ze zniechęcaniem obywateli do hazardu. Ciekawe podejście.

1 komentarz:

  1. U nas szaro, buro i deszcz pada, a Ty na plaże narzekasz! Że w Malezji ładniejsze? Że kontenerowce widoki psują? Wstydziłbyś się! ;)

    OdpowiedzUsuń