Największą atrakcją jest kładka poprowadzona pomiędzy dwoma wzgórzami, kilkadziesiąt metrów nad ziemią, wśród wierzchołków drzew. Świetna okazja, by zobaczyć dżunglę z góry - robi wrażenie. Jak widać na zdjęciach, nie jest to raczej trasa dla osób z silnym lękiem wysokości. Prześwitująca podłoga i barierki z siatki sprawiają że nie da się nie patrzeć w dół, a że szerokości jest tylko metr, to poruszać się można wyłacznie przód - tył.
Trasa jest sponsorowana przez HSBC (jej pełna nazwa to "HSBC Treetop Walk"). Trochę się bałem, czy kładka nie będzie w podobnym stanie jak bank, ale okazała się bezpieczna ;)
Ze zwierząt widać było tylko małpy, które oczywiście w ogóle się ludźmi nie przejmują i biegają przy alejkach w nadziei że je przechodnie czymś poczęstują.
Ogólnie wycieczka nie za długa, ale przyjemna. I podobnie jak z Sentosą - największym atutem rezerwatu jest bliska odległość od miasta. Jak widać, mimo że Singapur maleńki to jednak nie jest tylko betonową dżunglą. I bardzo dobrze.
I jeszcze tylko jedna fotka na koniec:

Chyba przysłowie "Lepszy wróbel w garści, niż kanarek na dachu" nie jest tu mile widziane.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńNajbardziej mi się te liany z pierwszego zdjęcia podobają. Tylko nie mów, że ich nie wypróbowałeś...
OdpowiedzUsuńSłuchajcie, a może tam obowiązuje przysłowie: lepszy wróbel na talerzu?
OdpowiedzUsuńTo nie byl czasem golab na dachu?
OdpowiedzUsuń